26.08.2009 r. miał miejsce tragiczny wypadek w którym zginął mój kolega Bartek E. na motocyklu yamaha R-1. 4 lata temu zginęła jego żona w wypadku samochodowym była w ciążyOn w zeszłym roku wyglebił przy około 160 km/h jadąc na gumie wtedy oprócz kasacji motocykla nic mu się poważniejszego nie stało a tym razem nie wyszło jechał ostatni a wyszedł z tego najgorzej z całej trójki
Poniżej link do tej tragedii.
http://www.tvs.pl/informacje/15316/
Pogrzeb 29.08.2009 r. w Myszkowie dzielnica Światowit będzie sporo ludzi również z Gliwic gdzie miał mieszkanie i pracował.
Brak słów Bartek ale może Ci tam lepiej, bo napewno jesteś już z Asią i swoim dzieckiem.







Zakładki społecznościowe